Z naszyjnikiem poprzez wieki
Trudno dziś sobie wyobrazić, że naszyjników mogłoby w ogóle nie być, że nasze szyje pozostają „nagie” i niczym nie ozdobione. Pewnie o tyle trudno to sobie wyobrazić, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, iż naszyjniki nalezą do najstarszych ozdób, w jakie człowiek (nie tylko zresztą, już ludy neandertalskie ozdabiały swoje ciała, nosząc amulety i różnorodne wisiorki) postanowił się „przyodziać”.
Od prymitywnych kościanych i kamiennych zawieszek do bogato zdobionych naszyjników barokowych, od kolorowych paciorków i szkiełek do kryształów Swarovskiego – idea zawsze była ta sama – wyróżnić się i wyglądać pięknie. Oczywiście naszyjniki miały również inne funkcje, ale o tym innym, razem. Produkcja ozdób to u swojej podstawy wyrabianie przeróżnych wisiorów i naszyjników była chęć zaznaczenia swoje pozycji lub zasygnalizowania swojej indywidualności. Kluczem w wytwarzaniu ozdób takich jak naszyjniki było znalezienie materiału wyjątkowego, rzadkiego, który przy niskim poziomie rękodzieła mógł stanowić element dekoracyjny nawet bez kłopotliwej obróbki.
Z biegiem czasu, aż do dziś, o wartości naszyjnika przesądza zarówno jakość użytych materiałów, ale nade wszystko kunszt jego wykonania. Rozwój rzemiosła (złotnictwa i jubilerstwa) doprowadził do przekształcenia ich po trosze w dziedzinę sztuki. Niezmienna jest nasz miłość do naszyjników, zawieszek, wisiorów, łańcuszków i amuletów. Stanowią podstawę naszego pudełka z kosztownościami i są nieodłącznym elementem naszego ubioru – tak dziś, jak i tysiące lat temu.